piątek, 15 sierpnia 2014

Holika Holika, Baby Silky Foot One Shot Peeling - Skarpetki złuszczające do stóp

Na samym początku muszę Was przeprosić za moją prawię miesięczną nieobecność. :(. Niestety ale pierw przez dwa tygodnie mój laptop był w naprawie, a później, że tak powiem ja byłam w "naprawie" :D. Rozłożyło mnie niesamowicie i tydzień przeleżałam z gorączką :(.

Dzisiaj napisze Wam nieco o skarpetkach złuszczających z Holika Holika. Miałam duże oczekiwania co do tego produktu. Niestety zawiodłam się nim.
W zestawie przychodzą do Nas dwie materiałowe skarpetki z zewnątrz pokryte elastycznym nie przepuszczającym płyn materiałem. Do tego otrzymujemy dwie saszetki z kwasem.
Całość zapakowana jest w ładny kartonik z obrazkową instrukcją.




















Na czyste stopy zakładamy skarpetki i wlewamy do środka płyn i zostawiamy na 1,5 h . Ja zostawiłam je na 2 h.

Działanie: No właśnie, działanie. Prawie żadne(!). Chciałam wstawić Wam zdjęcia z przed, w trakcie i po ale w moim przypadku nie miałoby to żadnego sensu gdyż produkt ten w zasadzie na mnie nie zadziałał.
Pierwszego dnia skóra zrobiła się jakby trochę twardsza. Drugiego była niesamowicie sucha zaś trzeciego coś tam zaczęło się dziać. Mianowicie, skóra delikatnie zaczęła schodzić koło palców i z śródstopia.
Czwartego dnia to już nie było, ponieważ nic się dalej nie działo. Tylko tego trzeciego dnia trochę zeszło mi skóry i to wszystko.(!)

Bardzo zawiodłam się tym produktem. Mam także wrażenie, że po tym zabiegu moja skóra na piętach jest jeszcze twardsza niż była.
Zdecydowanie nie jest to produkt dla mnie.
Moja mama miała kiedyś takie skarpetki tylko, ze z TonyMoly i u niej naprawdę zadziałały rewelacyjnie. Myślę, że skuszę się nie długo na nie i zrobię Wam szczegółową recenzję wraz ze zdjęciami.
Jeśli chodzi o cenę to kosztowały coś około 22 zł(przesyłka darmowa)

Podsumowując: Nie wiem, czy ten produkt po prostu nie działa na mnie tylko czy co, ponieważ co patrzyłam na innych blogach to dziewczyny w większości były zadowolone.
Na pewno produkt jest wart przetestowanie gdyż u wiele osób się on sprawdza więc i może u Was. :)


Mam teraz pewien problem co do postów, gdyż nie mam już od tygodnia swojego aparatu(brat pożyczył :D)
Może w takim wypadku zrobię dość rozbudowaną notkę o paypal, ebay i ogólnie zakupach online u zagranicznych sprzedawców? Jak sądzicie? :)




czwartek, 24 lipca 2014

Zakupy na Ebay

Pewnie nie jedna z Was myślała nad zakupami na Ebay ale obawiała się ich. Nurtujące pytania. Jak zapłacić? U jakiego sprzedawcy kupować? Czy to bezpieczne?
Do nie dawna też zadawałam sobie takie pytania, ale w pewnej chwili wręcz zostałam zmuszona do skorzystania z tej strony. Mój pierwszy zakup "szedł" z daleka bo aż USA. Oczywiście na początku zastanawiałam się jak płacić. Kartą kredytową? Paypal'em? Stanęło na tym, że wybrałam Paypal i Wam też to polecam :). Zastanawiam się nad postem na temat tej strony ale to jeszcze się zobaczy:).
Wróćmy zatem do zakupów na Ebay. Na pewno uważajcie na to jakiego wybieracie sprzedawcę.(szukajcie tych co mają bardzo dużo pozytywnych komentarzy). Zwracajcie także uwagę na to czy przesyłka jest bezpłatna bądź w korzystnej cenie, ponieważ mi często się zdarzało, że kosztowała ona z 50$(!!!) co wiązało się z rezygnacja z kupna.
Co do bezpieczeństwa zakupów. To nie mogę wypowiedzieć się dogłębnie na ten temat, ponieważ przesyłki zawsze trafiały do mnie bezproblemowo. Ale podobno Ebay zwraca nam koszty jeśli przesyłka zaginie bądź sprzedawca okaże się oszustem, ale nie poręczam, że tak robią ;).

Kilka dni temu przyszła do mnie o to ta przesyłka:


Wszystkie paczki które zamawiałam czy to od tego sprzedawcy - sing-sing-girl czy też od innych były zawsze bardzo dobrze zapakowane (w folie bąbelkową).
Nigdy też nie zdarzyło mi się płacić cła.(oby tak dalej :D )


Co zamówiłam? Otóż to:




Na Misshe czaiłam się od dawna :) Co do skarpetek to zachęcona filmikiem nissiax83 zdecydowałam się je wypróbować.( jak na razie mam mieszane uczucia co do nich, ale o tym kiedy indziej).
Sprzedawcy często dołączają próbki. Nie zawsze trafione, ale przynajmniej coś :) 




Pisząc tego posta przypomniało mi się zdarzenie z tym sprzedawcą. Mianowicie, dzień po wpłacie pieniędzy dostałam maila z wiadomością, że przesyłka zostanie do mnie wysłane, zaś kilka godzin później sprzedawca poinformował mnie, że niestety ale w magazynie głównym nie ma już tych skarpetek peelingujących. Przeprosił za problem i spytał się czy chcę by wysłałam mi sam krem a za skarpetki odda pieniądze czy może chcę poczekać trochę i jak będą dostępne to mi je wyśle. Ta sytuacja pokazuje, że zakupy na ebay u dużych sprzedawców są bezpieczne. Dlatego też zachęcam Was do kupowania tam. Często można dostać coś o wiele taniej niż na polskich stronach :)  Gdyby były jakieś pytania co do kupowania, płacenia itp. to śmiało piszcie :). 



Przepraszam, że post tak późno, ale miałam nie małe zawirowania odnośnie studiów,mieszkania itp.(tak! dostałam się na kosmetologię :D) i wakacji(tak to jest gdy koleżanka wystawia Cię w ostatniej chwili). Obiecuję, że następna notka będzie szybciej.








wtorek, 15 lipca 2014

Pomarańczowy olejek myjący - Biochemia Urody

Te z Was, które używają kremów BB czy też podkładów z silikonami, wiedzą jak trudne jest ich zmycie z twarzy. Jeszcze rok temu używałam żelu Vichy Normaderm. Dobrze oczyszczał twarz, ale i niemiłosiernie ją ściągał. W tamtym okresie przymierzałam się do kupna mojego pierwszego azjatyckiego kremu BB, a jak wiadomo są one napakowane silikonami. Dlatego też przestawiłam się na OCM. :) Z początku bałam się, że mieszanka olei może mnie zapchać. Dlatego zdecydowałam się na gotową mieszankę z Biochemii Urody, która ma wiele pozytywnych opinii.

BU oferuję trzy warianty olejków:

  • olejek bezzapachowy - na bazie oleju słonecznikowego z dodatkiem witaminy E i emulgatora 
  • olejek pomarańczowy - na bazie oleju słonecznikowego z dodatkiem witaminy E i emulgatora, także naturalny olejek eteryczny na bazie kalifornijskich pomarańczy
  • olejek drzewo herbaciane - na bazie oleju słonecznikowego z dodatkiem witaminy E i emulgatora, a także naturalny olejek eteryczny z drzewka herbacianego
Ja wybrałam wersję pomarańczową.

Olejek przychodzi w postaci zestawu do wymieszania - ciemna buteleczka z olejem słonecznikowym, witaminą E i olejkiem pomarańczowym oraz przeźroczysta fiolka z emulgatorem. Emulgator trzeba wlać do olejków i wymieszać. Mieszanka ta ważna jest 6 miesięcy.

Konsystencja: Oczywiście oleista, ale nie jest klejąca. Dobrze się rozprowadza.

Wydajność: Olejek ten jest bardzo wydajny. Buteleczka starczyła mi tak na 4 miesiące.

Cena: Olejek bezzapachowy kosztuję 10,80, zaś te z zapachem 11,80.

Podsumowując olejek jest świetnym rozwiązaniem gdy używa się kremów BB. Zmywa je naprawdę świetnie. :) Jest delikatny i w żaden sposób nie podrażnia. Skóra po umyciu jest miękka i nie ściągnięta :)

poniedziałek, 7 lipca 2014

ZIAJA - krem nawilżający, matujący 25+

Idealny krem. To nie lada wyczyn by takowy znaleźć.;) Mi dzięki kochanej CallMeBlondieee udało się!
Mowa tu oczywiście o kremie ZIAJA:

Jest to już moje 3 opakowanie więc co nieco mogę Wam o nim opowiedzieć.
Oczywiście droga do niego wiodła przez wiele innych kremów, które nie zawsze okazywały się dobre. :/ Od razu mogę Wam zdradzić, że godnym polecenia kremem na dzień jest nawilżający krem Baikal Herbals ale o nim napiszę kiedy indziej. :) Dziś skupmy się na tym cudeńku. 

Producent: Ziaja

Produkt: Nawilżający, matujący krem na dzień 25+

Obietnica producenta: Lekki, nawilżający krem - zapewnia efekt matowej cery oraz zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników. Przywraca równowagę cerze tłustej i mieszanej. Redukuje wydzielanie sebum i powstawanie zaskórników.

Skład: Aqua, Aliminum Starch Octenylsuccinate, Cyclopentasiloxane, Octocrylene, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha Extract, Oleanolic Acid, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Butylene Glycol, Dicaprylate/ Dicaprate, Cetyl Alcohol, Cyclomethicone, Dimethicone, Stearyl Alcohol, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Sorbitan Stearate, Caesalpinia Spinosa Gum, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, DMDM Hydnatoin, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Benzyl Salicylate, Coumarin, Amyl Cinnamal, Limonene, Cinnamyl Alcohol, Citric Acid.

Skład był moim zdziwieniem, gdyż zawsze gdy kupowałam jakiś krem Ziai to miał w składzie parafinę .A ten o dziwo jej nie ma! 


Moja recenzja:

Konsystencja/opakowanie: Lekka, ale o dziwo dość treściwa. Moim wielkim zaskoczeniem było to, że krem bardzo szybko się wchłania(w zasadzie do matu). Ma delikatny, przyjemny dla nosa zapach. Minusem jak dla mnie jest opakowanie. Krem zamknięty jest w plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml. Zdecydowanie o wiele lepszym rozwiązaniem byłaby pompka czy nawet tubka. Niestety ale krawędzie słoiczka często są brudne. :/



Moje wrażenia/działanie: Od początku dzięki recenzji Basi byłam pozytywnie nastawiona do tego kremu. Nie miał prostego zadania, gdyż wiele od niego oczekiwałam. Czy nawilża? Tak, ale jest to takie optymalne nawilżenie. Czy matuje? Tu nie przesadzajmy, ale tak. Może nawet nie tyle co matuje o ile pozostawia buzie satynową na 3-4 h. 
Jest idealny pod makijaż. Dzięki niemu trzyma się on o wiele lepiej na buzi :)
Producent obiecuje zmniejszenie widoczności zaskórników. Tego nie zauważyłam i jakoś w to nie wierze ;)
Ma spf 6, nie powala na kolana, ale przynajmniej jakiś tam filtr ma.
Co ważne krem nie zapycha(brak parafiny) i nie podrażnia.

Dla kogo? Sądzę, że głównie dla cer mieszanych. Na tłustej też powinien się sprawdzić. 

Gdzie kupić? Natura, Rossmann,chyba prawie w każdej drogerii :)

Cena: ok. 10-12 zł.

Czy kupie go ponownie? Z całą pewnością tak. 

Podsumowanie: Naprawdę polecam go wypróbować. Krem nie jest drogi, więc jak się nie sprawdzi to portfel aż tak nie ucierpi. :)Jest on świetną bazą pod makijaż. Krem według producenta skierowany jest dla osób 25+ , ale nie kierowałabym się tym tak ściśle. Sama mam 19 lat i po sprawdzeniu co jest w składzie nie widzę powodu dla którego młodsze dziewczyny nie mogłyby go używać.  

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Baikal Herbals - Krem odżywczy na noc


Dziś na tapetę bierzemy rosyjski krem na noc.Może pierw powiem Wam jaka jest moja cera. Otóż mam skórę mieszaną. Lekko suche policzki i trochę przetłuszczającą się strefę T. Na co dzień nie mam problemów z wypryskami(jakiś tam pojedynczy nieprzyjaciel wyskoczy mi tylko na okres ). Niestety za to mam podatną skórę na zapychanie. Jak krem ma parafinę to na bank mnie zapcha i pojawią mi się podskórne krostki.  
Dwa lata temu zaczęłam szukać jakiegoś organicznego kremu na noc. Przede wszystkim było to spowodowane to tym, że po wszelkich kremach drogeryjnych moja cera fiksowała. Zaczynały wyskakiwać mi wypryski, podskórne gródki i ogólnie stan mojej cery się pogorszył. Dlatego też zachęcona tą całą otoczką wokół naturalnych kosmetyków, zakupiłam oto ten krem:


Był to strzał w dziesiątkę! Krem jest rewelacyjny! Ale przejdźmy do recenzji:
Producent: Pervoe Reshenie

Produkt: Odżywczy krem na noc.

Obietnica producenta: "Krem odżywczy do twarzy o wysokiej zawartości biologicznie aktywnych ekstraktów z ziół bajkalskich. Eliminuje uczucie napięcia, intensywnie odżywia i nawilża. Likwiduje suchość skóry i nadmierne łuszczenie, pobudza regeneracje komórek skóry. Dzięki roślinnym składnikom aktywnym przywraca prawidłową równowagę skóry, likwiduje objawy zmęczenia, zapewnia uczucie komfortu i odpowiednie nawilżenie." [wizaz.pl] 

Skład: Aqua with infusions of: Organic Palmonaria Officinalis Extract, Hippophae Rhamnoides Oil, Bergenia Сrassifolia Extract, Organic Salvia Officinalis Seed Oil, Organic Malva Sylvestris Extract; Вutyrospermum Рarkii, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Oleyl Erucate, Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Ether, Polyglyceryl-2 Dipolyceryl Dipolyhydroxystearate, Sorbitan Sesquioleate, Aluminium Stearate, Bisabolol, Magnesium Sulfate, Glyceryl Stearate SE, Saccharide Isomerate, Allantoin, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum Citric Acid.



 Moja recenzja:

Konsystencja: Lekko gęsta o przyjemnym kwiatowym zapachu(nie duszącym). Dobrze się wchłania jak i rozprowadza. Pozostawia na twarzy lekki film - ale nie jest on wyczuwalny.

Moje wrażenia: Tu muszę przyznać, że zgadzam się z obietnicami producenta. Krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Rano po przebudzeniu skóra nie jest tłusta ale miękka w dotyku. Co ważne, nie zapchał mnie(a moja skóra jest bardzo na to podatna). Na pewno mogę powiedzieć, że moja cera uspokoiła się po używaniu tego kremu. Nie miałam żadnych nie miłych niespodzianek jak zdarzało się to przy używaniu kremów drogeryjnych które prawie zawsze mają parafinę. 

Dla kogo? Myślę, że sprawdzi się bardzo dobrze u cer normalnych, nieco suchych i mieszanych(tych w stronę suchej).

Gdzie kupić?: 

i wiele innych sklepów posiadających w swoim asortymencie rosyjskie kosmetyki.

Cena: ok. 22 zł. Ale najtaniej jest chyba na kalina-sklep. :)

Czy kupię go ponownie? Z całą pewnością TAK. Zresztą jest to już moje 2 opakowanie.

Podsumowanie: Jest to naprawdę bardzo dobry krem za nie duże pieniądze. Małym utrudnieniem może być to, że jest dostępny tylko online. Jest to lekki, bardzo przyjemny krem. Bardzo dobrze sprawdza się na lato, ponieważ nie ma po jego użyciu uczucia ciężkości.
Na wizażu ma on ocenę 4,17/5 :)

Chciałam dodać zdjęcie samego kremu by pokazać Wam jego konsystencję, ale niestety coś nie ogarniam jeszcze ostrości w lustrzance :D 
Mam nadzieję, że moja recenzja komuś się przyda. :)










piątek, 27 czerwca 2014

Miss Curls Girl

No to zaczynamy! :) 

To mój pierwszy post, a jakże długo zastanawiałam się o czym by miał być. Może napiszę pierw trochę o sobie i o tym dlaczego założyłam bloga.
Mam na imię Marta i mam 19 lat. Zamierzam studiować kosmetologię. Gdzie? Myślę, że będzie to Szczecin. Dziś odebrałam wyniki matur i chemia nie poszła dobrze. Ale życie toczy się dalej, a jak mówią studenci:" matura to bzdura" :D 
Czemu założyłam bloga? Od prawie 4 lat oglądałam filmiki dziewczyn na youtube jak i czytałam wiele beauty blogów. Nadszedł więc i dzień, w którym postanowiłam zacząć swoja przygodę z blogowaniem. Podzielić się z Wami spostrzeżeniami i opinią na temat różnych produktów. Wiem, że blogów jest masa. Można by więc zadać sobie pytanie "po co następny?" Ja uważam, że recenzji kosmetyków nigdy za wiele. :) O czym będzie ten blog? Tematyka będzie typowo lifestyle'owa z naciskiem na testowanie i recenzowanie kosmetyków kolorowych jak i tych do pielęgnacji.

Do zobaczenia w następnych postach! :)

PS. Jak tam tegoroczne maturzystki? Jak Wam poszło? Nie potopiło Was? :)